niedziela, 2 listopada 2008

Haloween, scary movie party i spotkanie Rotary

przed parada.. jak widac nie tylko dzieci sie przebieraja na haloween xD

malenka dynia i zuczek
pszczelarka z pszczolka 
(kolezanka Roz - host babci)

strazak Theyer

Dalmatynczyk Grayson

pszczolka (i jej mama)

malenkie 2-tyg przebrane dzieciatko 
(to tak zeby pokazac ze kazdy moze sie bawic w Haloween)

biedroneczka

japonska gejsza

krolewna sniezka i moj kolega Hunter
(on tez gral w sztuce o ktorej w kolejnej notce)

wrozka

kapiel w misce z bankami

kowboy

pipi i transformer

wrozka dyniowa

wiedzma

kurczak i ksiezniczka

kolejna krolewna

koszmarna panna mloda

mlody Einstein

wiedzma za zone?

dziewczynka - choinka

anielica i wiedzma 
(ta pierwsza w przyrodzie zadko spotykana)

a tak to mniej wiecej wygladalo.. ludzie w grupach wiekowych wychodzili na scene i juri wybieralo zwyciezcow konkursu.. najwiecej bylo tych najmlodszych.. 
tu jest zdjecie z grupa Maclaine 
(przebrana za karte kredytowa)

trupia panna mloda i jej druchna?
(kolezanki Maclaine)

legal blondi plastic fantastic


dorosli
(ta policjntka to naprawde policjantka)

piatek byl dniem wolnym.. no nie dla wszystkich..
ja mialam o 9 probe sztuki, a ludzie uprawiajacy jakies sporty prawdopodobnie trening.. dziewczyny siatka, chlopcy futbol..
po probie Brandon wpadl do mnie i zaczelismy ogladac '300-stu' no ale poniewaz w piatek byl Halowen, a ja robilam movie party to trzeba bylo troche ogarnac, kupic cos do przekaszenia, wypozyczyc jakis film..
no ale w koncu udalo nam sie skonczyc zaczety film..
pozniej pomysleslismy o tym samym.. 'Let's take a nap' wiec przypomnialam ze zaczynamy o 9 i Brandon poszedl do domu.

jak pomyslalam tak zrobilam wiec krociutka drzemka i zaraz po tym babcia powiedziala ze o 6 idziemy na parade Haloweenowa
a poniewaz bylo jeszcze ponad godzine czasu.. spedzilam go lezac na kanapie i patrzac na zegarek.. no i zadzwonil Gary ze moze mnie zabrac do wypozyczalni 
(tak nasze domy dzielil..trawnik dludosci 30 krokow wiec jest to powod zeby dzwonic)
no i czas jakos szybciej zlecial..

o 6 parada wiodaca do Township Hall, gdzie znajduje sie scena i.. no nie wiem jak to nazwac.. wybor najlepszych kostiumow w grupach wiekowych..

trwalo to dluuuugo..
skonczylo sie tak kolo 8 wiec do mojego party zostala tylko niecala godzina..
no ale jeszcze trzeba bylo pogadac z kolega TJ'em, poznac jego mame, zapewnic ze super by bylo gdyby udalo mu sie wpasc i wytlumaczyc ze mieszkam przecznice z miejsca gdzie stalismy..

pozniej do domu, przebrac sie, zrobic cos z wlosami, wpasc w panike, bo filmy ktore lezaly na lozku zniknely, chwila zastanowienia- na pewno Gary zabral je do pokoju filmowego, bieg by to sprawdzic, oh ah sa wlasnie tam gdzie byc powinny, 
trza sprawdzic co dzieje sie na ganku przed domem, bo mialo sie duzo dziac- Haloween.. ale przyszlo tylko kilka mlodych dzieciakow wiec nie mozna bylo ich strszyc.. reszta ludzi byla na main street i bawili sie w inna wersje tick or treat.. zbieranie slodyczy z truck'ow (wieksze auta) latwiejsza i szybsza metoda.. no coz.. Ameryka ;p
no a na tym tarasie siedzialo tak z 8 osob.. znajomi Dylana, Brandon, Jodonna, Maclaine..
Gary ogladal Straszny Film 1 to sie przylaczylam
o 9 Brandon wszedl do domu, na chwile dosiadl sie Devin i jego dziewczyna Whitney ale szybko sie zmyli..
pozniej przyszedl Codie, TJ, Curties, Leah, jej chlopak Joash i jej przyjaciolka 
(imie gdzies mi umknelo)
i to w sumie wszystko.. jak ludzie zaczeli sie schodzic to Gary umknal..
a my zdecydowalismy zmienic film bo:
-nie od poczatku
-nie straszny
-bo nie
i zaczelismy ogladac te zwane w polsce horrorami ;p
pierwszy byl Hanibal
no ale ludzie narzekali ze kiepski (no ja uwazam ze jest genialny)
no wiec wlaczylismy Straszny Film od poczatku
w miedzyczasie wybyla Leah i jej ekipa
TJ wybyl tak kolo 12
Courties o 1
wiec zostalo nas troje..
obejrzelismy Hanibala do konca, pozniej Oko i Pile III 
(Brandon zasnal w polowie ;p i strasznie mnie to rozbawilo.. bo film nie przypomina kolysanki - jakkolwiek to brzmi)
no a pozniej to juz tylko uprzatnac i spac..
rano nie mialabym czasu bo wypad z Rotary, wiec z Codiem poustawialismy wszystko jak trza, pozbieralismy puszki po napojach, papierki po wszystkim, niezaczete nawet paczki wszytskiego..
no i Codie poszedl do siebie bo mieszka 2 domy dalej..
Barndon dostal kocyk, a ja wrocilam do siebie (dom 30 krokow przez trawnik)

rano o 8 musialam wstac i sie zaczac zbierac.. o 9 wyjechalam z Garym by na 10.30 byc na miejscu..

ogolnie tym miejscem byla farma..
drewniany domek-szopa z sianem na pietrze xD
toaleta-wychodek
a nasze krolewskie loza to drewniana podloga
mielismy ze soba spiwory, koce poduszki.. no full wypas..
porownujac do poprzedniego wypadu to tak zupelnie skrajnie :D
ale bawilismy sie swietnie.. normalnie za taka noc trzeba zaplacic 500$ - serio

wracajac do momentu w ktorym zajechalismy z Garym na farme..
przywitalam sie z innymi wymiencami, z opiekunami i poznalismy sie z amerykanskimi  krowami. I w tym czasie moj host tata mnie porzucil ;p
jak juz wszyscy wymiency sie zebrali, opiekunowie zabrali nas do wloskiej restauracji Iulia Ciutina.. placi sie 10$ i mozna jesc ile sie chce wybierajac co sie chce ze szwedzkiego stolu.. ale nie wyglada to jak typowy fast-food.. bardziej jak hotelowa restauracja - ktora w rzeczywistosci jest bo na gorze znajduje sie hotel
wszyscy najedli sie az za bardzo.. gdybym miala napisac w skali 1 do 10 najedlismy sie na 100 ;)
po pierwszym talerzu mielismy dosc.. ale wiekszosc wziela kolejne 2 do 3 ;p
no a pozniej deser..
w moim wypadku wygladalo to odwrotnie.. jeden talerz lunch, 2 talerze deser.. no a pozniej lody z garacymi owocami.. pyyyycha :D
objedzeni za 100 pojechalismy na kregle.. ruszanie sie nie bylo latwe,
ale kto jak nie my da rade? ;p
no wiec gralismy i.. jedlismy popcorn ;p
no tak.. USA rullez ;p

zagralismy raz ale to nie koniec zabawy..
po grze w kregle przerzucilismy sie na automaty wszelkiego rodzaju.. na poczatek kazdy dostal po 8 zetonow cwierc $-owek
pozniej mozna bylo dokupic..
no i sie zaczelo.. taniec, wyscigi samochodowe, koszykowka, strzelaniny, air-hockey i automat do robienia zdjec i oczywiscie caly czas rozmowy..
poznalam dziewczyne, ktora wymiencem byla rok wczesniej w Szwajcarii.. calkiem sympatyczna xD
po jakichs 2 godzinach zebralismy sie z powodu braku kasy i zetonow ;p

wracajac na farme zajechalismy jeszcze do Tureckiego sklepu.. Burak pogadal ze swoim rodakiem i mial z tego straszna frajde, bo slyszal swoj jezyk pierwszy raz odkad jest w Stanach..
kupil jakis Turecki obiad i dalej w droge ;p

grocery store.. pol godziny zeby kupic co kto potrzebuje..
i kolejne zdjecia ;D
dorwalismy sie do czapek zimowych i okularow przeciw-slonecznych xD

na farmie.. no co moga robic wymiency w USA?
pilka nozna xD

szybko stwierdzilismy ze jestesmy beznadziejni, ale nie przeszkadzalo nam to za bardzo w zabawie przez jakies 40 min xD
pozniej czesc padla a mi sie zdarzylo dalej kopac pilke z trojka innych (Burak z Turcji, Niemiec Nicolas i dziewczyna z Moldawii)
reszta siedziala, rozmawiala i sie.. opalala..
slonce swiecilo, owady lataly i bylo bardzo cieplo.. wszyscy porozbierani i weseli..

w miedzyczasie jeszcze pare osob rzucalo freezby i karmilo krowy dyniami :D

troche nam sie dziwnie zrobilo, bo ktos nam przypomnial ze z prysznica raczej nici..
a wszyscy spoceni.. no ale nie bylo tak zle.. umylismy sie w lodowatej wodzie z kraniku na zewnatrz ;p

jak troche ochlonelismy zjedlismy obiado-kolacje mimo ze wciaz nie bylismy glodni

a jak zaczelo sie robic ciemno poscilismy muzyke i zaczela sie 'fiesta' ;p
+ zdjecia caly-czas, non-stop

na zewnatrz opiekunowie rozpalili  male ogniska

Nicolas (Niemiec) wpadl na pomysl, ze moze by tak marshmelo (czy jak to sie tam pisze) upiec bo warto by sprobowac w koncu, jak siedzialam z nim patrzac w ogien..
no i upieklismy xD
wtedy sie wszyscy zbiegli i ekipa siedziala na dworze.. i zazerala nasze pieczone slodkosci 
(na zewnatrz robila sie taka chrupiaca skorupka a w srodku plynna masa.. pyyycha)
a noc byla ciepla :D
no ale jednak chec tanczenia przemogla cud nocy i wiekszosc wrocila do srodka ;p

pozniej ktos znalazl Twistera

pozniej znow muzyka, wyglupy, zdjecia..
czesc lezala na planszy Twistera zmeczona calym dniem i 'znudzona zyciem' ;p czesc tanczyla, czesc.. no dobra Niemka i Niemiec wozili sie na wzajem czerwonym wozkiem (nie takim dla niemowlaka.. chodzi tu razcej o taki wozek do przeworzenia rzeczy), a wszyscy rozmawiali i smiali sie xD

tak kolo 10 wlaczylismy American Pie, po nim American Pie Wedding i Pirates from Carribean..
niektorzy padli juz przy pierwszym filmie.. mi sie udalo dotrzymac do poczatku Piratow ;p
nie wiem jakim cudem..

rano o 10 pobodka, mycie zebow nad trawa z butelka wody, sniadanko i do domu.. :D

i co robila Olimpia pozniej? long long long nap xD
spalam jakies 4 godziny :]
wieczorem wybralam sie z Jan, Maclaine i Stoggiem na spacerek i obejrzalam Familyman'a z Dylanem..

i to w sumie tyle..

podsumowujac?

'nudny' weekend :D

buziaki :*

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

fajnie masz :P:P smieszne musza byc te spotkania a ile mniej wiecej osob bylo, byl ktos z polski?/ pozdrwienia :*

rippticca pisze...

nasza ekipa to tak okolo 14-15 osob.. na wczorajszym spotkaniu bylo nas 11 xD

z polski niestety jestem jedyna

no ale jakos sobie radze :D

najgorsze dla mnie jest ze wiekszosc mowi wiecej niz 3 jezykami..
ja niestety procz polskiego, znam tylko angielski i hiszpanski..
brakuje mi francuzkiego i niemieckiego..

rada.. uczcie sie jezykow ;p

Anonimowy pisze...

Zgadzam się Fajnie masz Pozdrawam Paweł

Anonimowy pisze...

hahaah :D te małe bobasy najlepsze :D ta pszczółka..........

Anonimowy pisze...

choć kurczak dziewczyna choinka mnie rozbrajają ,xD